Czas na finał

Marcin Krajewski – gwiazda Złotych Point 2014

Za nami Gala Inauguracyjna, 2 dni konkursowe – klasyka i współczesny – teraz czas na podsumowanie i wybranie najlepszych spośród najlepszych. Oprócz najlepszych absolwentów szkół baletowych na scenie pojawi się także duet: Marcin Krajewski oraz Jennifer Riviera Lara.

Jennifer Riviera Lara Marcin Krajewski fotniewiem

Postanowiłyśmy porozmawiać o Złotych Pointach z gwiazdą Międzynarodowej Gali Gwiazd Baletu – Marcinem Krajewskim.

Szczecinfo: Sam tańczyłeś na Złotych Pointach i okazałeś się najlepszym absolwentem w Polsce. Czy szczeciński konkurs otwiera drzwi do światowych scen?

Marcin Krajewski: To jest konkurs który daje bardzo dużo różnych doświadczeń. Kiedy się ma 18 lat możliwość wzięcia w nim udziału jest czymś niesamowitym. Sam fakt szykowania się do niego przez cały rok, rywalizacja wśród kolegów ze swojej i innych szkół – to prawdziwe przeżycie.

To spotkanie które daje coś naprawdę w tym wieku ważnego – możliwość rywalizowania i sprawdzenia, kto jest lepszy. Masz też okazję zaprezentować się przed ludźmi z zewnątrz, nauczycielami, dyrektorami.

No i oczywiście jest też perspektywa wygranej która niesie ze sobą nie tylko pieniądze, ale także szanse na wyjazd i stypendium. To wszystko daje szansę przeżycia czegoś niezwykłego.

Sz: W tym roku zasiadasz w jury. Na co zwracasz szczególną uwagę jeśli chodzi o tancerzy?

MK: Oprócz oceny możliwości technicznych tancerzy, uwielbiam gdy ktoś ma w sobie coś wyjątkowego. Trudno jest to opisać.
Mogę to ogólnie nazwać charyzmą. Jest to coś takiego co sprawia, że człowiek wychodzi na scenę i nie musi być koniecznie prefekcyjny technicznie. Ma jednak w sobie “to coś” które przyciąga, aż czasami po plecach przechodzą dreszcze.

Pamiętam, że kiedy byłem tu ostatnio, konkurs wygrała niesamowita dziewczynka. Wychodziła na scenę i nie musiała wcale wykonywać niesamowitych technicznych ewolucji, żeby dało się dostrzec “to coś” które miała w sobie.

marcin krajewki

Marcin Krajewski, gość specjalny tegorocznych Złotych Point

Sz: Jednak wciąż więcej jest kobiet tańczących balet niż mężczyzn.
MK: Oj, tak. Szczerze mówiąc to zawsze wyglądało tak, że z chłopcami było troszeczkę gorzej…

Sz: Ale teraz jest sporo programów promujących taniec, w tym również balet.
MK: Myślę, że w Polsce w ogóle jest problem z docenianiem baletu.
Nie chodzi już tylko o taniec. Są chłopcy którzy lubią chodzić na hip-hop czy break dance, bo to jest cool.

W balecie chodzi o głębię, o podejście bardziej artystyczne. O pracę nad ciałem, która trwa latami.
Do tego dochodzą jeszcze duchowe i emocjonalne przeżycia – to jest trudne.

Myślę, że w pewnym sensie winne jest temu polskie szkolnictwo, w którym mało jest inicjatyw zachęcających młodzież do tego rodzaju sztuki. Mam tu na myśli także bycie widzem, nie tylko sam taniec.

W Polsce jest zdecydowanie mniejsze zainteresowanie baletem niż w innych krajach. Wydaje mi się, że młodzi ludzie nie są uczeni jak odbierać tego rodzaju sztukę, a przecież łatwiej jest obejrzeć film w kinie.

Sz: Twoja droga, jeśli chodzi o balet, była dość kręta.

MK: Tak, po wyjeździe miałem w swojej karierze bardzo ciekawą dekadę.

Pod koniec szkoły wygrałem wiele nagród – jedną z nich były właśnie Złote Pointy Fundacji Balet, ale w tym samym roku zdobyłem tez 1. miejsce na konkursie w Gdańsku, otrzymałem nagrody . Otrzymałem też nagrody od szkoły i od Prezydenta, dzięki czemu zostałem zaproszony do udziału w Eurowizji.

Z kolei po Eurowizji dostałem propozycje kilku kontraktów za granicą i oczywiście zdecydowałem się wyjechać. Wybrałem Paryż. Później pojechałem do Niemiec, gdzie spędziłem 2 lata Wiesbaden i 6 lat w Berlinie.

W międzyczasie miałem to szczęście, że byłem zauważany i zapraszany na sceny w różnych miejscach na świecie; w Japonii, USA, Europie.

Później przeniosłem się do Meksyku, ale dalej jeździłem po świecie. Od kilku lat mieszkam w Polsce, ale wciąż podróżuję.

Komentarze